Harry Potter Broom -->
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Top 10. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Top 10. Pokaż wszystkie posty

piątek, 2 stycznia 2015

Top 10: Ulubione książki 2014 roku i podsumowanie roku

Witajcie w Nowym Roku!

Z tej okazji chciałabym Wam przede wszystkim wszystkiego dobrego na tych 12 najbliższych miesięcy. : )

Przygotowałam też ranking 10 moich literackich ulubieńców przeczytanych w 2014 roku i muszę przyznać, że miałam z tym niemały problem, bo naprawdę prawie każda książka miała coś w sobie, większość uzyskała u mnie bardzo wysoką ocenę i mi się spodobała. Może zaczęłam rozsądniej wybierać książki? W końcu zdecydowałam się tylko na te, które oceniłam na co najmniej 6- i odrzuciłam te, które czytałam w tym roku nie po raz pierwszy. No i jakoś wyszło 10. Znaczy, wyszło kiedy "Grę o tron" i "Starcie królów" potraktowałam jako całość. :D

Nie będę tutaj przytaczać argumentów, jeśli chcecie wiedzieć, co w której książce mnie zachwyciło, zajrzyjcie do recenzji. ; )


Dziś pora na... Ulubione książki 2014 roku!


1. George R.R. Martin, Gra o tron i Starcie królów



2. Carlos Ruiz Zafón, Cień wiatru



3. Andrzej Sapkowski, Boży bojownicy



4. Andrzej Sapkowski, Narrenturm 






6. Mark Twain, Przygody Hucka



7. Andrzej Sapkowski, Sezon burz



8. Carlos Ruiz Zafón, Gra anioła



9. Jodi Picoult, Krucha jak lód



10. F. Scott  Fitzgerald, Wielki Gatsby



Krótkie podsumowanie roku:

Rok ten prezentuje się w moim czytelnictwie nie najlepiej, jeśli wziąć pod uwagę ilość przeczytanych książek, za to jakościowo jest naprawdę świetnie. Chyba nie było oceny niższej niż dla żadnego zrecenzowanego tytułu. Być może jedno z drugiego wynika, bo mając niewiele czasu na czytanie, wybierałam książki rozważniej. 

Skąd wynikają zaniedbania? Zaczęło się od wakacji, kiedy to, bądźmy szczerzy, naprawdę nie chce się siedzieć przed komputerem. W dodatku na pierwszy plan wysunęło się robienie prawa jazdy. A potem zaczęła się klasa maturalna i rosnący stos lektur. Na szczęście ostatnio trochę się na blogu (chyba) poprawiło, a lektury poszły w odstawkę. :D

Zrecenzowałam 30 książek. Ich średnia ocena w skali 1-10 jest naprawdę wysoka: 8,2!

Ukazało się 5 podsumowań miesiąca. Chyba do nich wrócę, wiecie?

Opublikowałam 4 notki z cyklu "Na szklanym ekranie" (niedługo powinna się ukazać notka o ostatniej części "Hobbita").

Nie dokończyłam 30-Day Book Challenge, co zamierzam nadrobić w tym miesiącu. 

Wstawiłam świąteczne opowiadanie i gościnną recenzję Malkiema. Opowiedziałam Wam trochę o Szlachetnej Paczce i moich odczuciach związanych z kanonizacją Jana Pawła II. Dwukrotnie wzięłam udział w Liebster Award.

Wzięłam udział w 6 wyzwaniach. Niektórym podołałam bardziej, innym mniej. Oto rezultaty:




Trochę zaniedbałam Wasze blogi, ale ostatnio staram się być jak najbardziej na bieżąco. Mam nadzieję się poprawić.


Plany na 2015:

  • Dokończyć 30-Day Book Challenge (najlepiej w styczniu)
  • Wziąć udział najwyżej w jednym wyzwaniu.
  • Wrócić do cotygodniowego publikowania recenzji (nie jestem pewna, co z tego wyjdzie...)
  • Zmienić skalę ocen na punktację od 1 do 10. Chyba tak będzie czytelniej, prawda? 
  • Wrócić do miesięcznych podsumowań. 
  • Rozwijać fanpage

To chyba na tyle, moi kochani, o tym, co było. Jeszcze raz wszystkiego dobrego!










środa, 9 lipca 2014

Top 10: Ulubieni ojcowie z literatury

Były ulubione matki, a że kilka trochę ponad dwa tygodnie temu mieliśmy Dzień Ojca, dzisiaj zestawienie najlepszych literackih tatusiów. Powiem od razu, że jakoś łatwiej było znaleźć ich niż matki. Nie sądzicie, że autorzy jakoś bardziej na ojcach właśnie się skupiają i wychodzą z tego ciekawsze postacie? Jakie byłyby Wasze typy? A może któryś z wymienionych przeze mnie panów absolutnie w waszych oczach nie uchodzi za dobrego ojca?



Dziś pora na... Ulubionych ojców  z literatury!


1. Jan Malinowski
z cyklu "Zawrocie"


To on tak naprawdę wychowywał Matyldę i otaczał ją miłością. Dziewczyna nigdy nie zbudowała pełnych zaufania więzi z matką, to ojciec w dzieciństwie był dla niej wszystkim. Gdy zmarł, mała nigdy do końca się nie pozbierała i na zawsze pozostała odrobinę samotna. Nigdy nie przestała tęsknić za tatą, którego znała przecież zaledwie cztery czy pięć lat. Myślę, że to wystarczający dowód na to, jak kochającym i czułym ojcem był Jan. Być może dlatego, że wiedział, jak bardzo dziecko potrzebuje rodziców, sam wychowywał się w domu dziecka. No i chyba zawsze będzie mnie rozczulać fragment, w którym Matylda wspomina, jak ojciec uczył ją rozróżniać prawy i lewy bucik - podeszwy muszą się do siebie uśmiechać. : )


2. Mortimer Folchart
z "Atramentowej Trylogii"


Kolejny literacki tatuś, który ma w sobie wielkie pokłady ciepła i miłości. Swoją córeczkę jedynaczkę kochał nad życie, na skutek nieszczęśliwego wypadku z przeszłości wychowywał ją samotnie i świetnie dawał sobie z tym radę. Nie pozwolił, by Maggie zapomniała o matce, ale dziewczynce nigdy niczego nie brakowało. Dzielona wspólnie pasja - czytanie - jeszcze bardziej zbliżyła do siebie tę dwójkę. Mo był dla córki największym autorytetem, ale gdy dorosła, pozwalał jej także na samodzielne decyzje.


3. Pan Everdeen
z trylogii "Igrzyska Śmierci"


Podobnie jak w przypadku Jaśka Malinowskiego, pan Everdeen towarzyszył córkom tylko we wczesnym dzieciństwie. Jedenastoletnią, podobną do niego z charakteru Katniss, zdążył jednak nauczyć polować, co pozwoliło dziewczynce zapewnić pożywienie rodzinie, gdy pani Everdeen po śmierci męża pogrążyła się w depresji. To dzięki takiemu, a nie innemu ojcowskiemu wychowaniu, mała Katniss poradziła sobie w tej trudnej sytuacji, wspomnienie ojca nie opuszczało jej też nigdy ani na arenie, ani podczas późniejszej walki z Kapitolem. 


4. Pan Sempere
z "Cienia wiatru"


Pan Semepere jako samotny ojciec nie miał lekko, zwłaszcza, że księgarnia, którą prowadził, nie przynosiła dużych dochodów. Mimo wszystko jego synkowi, Danielowi, nigdy niczego nie brakowało. A już na pewno nie ojcowskiej miłości i zrozumienia. Kiedy mały Daniel zapragnął zostać pisarzem, Sempere nie wyśmiał go, a zachęcał do rozwijania literackich zdolności. Oszczędzał bardzo długo, by na urodziny kupić dorastającemu już synowi pióro wieczne o niebotycznie wysokiej cenie (podobno pisał nim sam Victor Hugo!). Daniel zawsze szanował ojca, mieli świetne relacje. Zresztą, pan Sempere wyniósł tę dobroć i troskliwość z własnego domu rodzinnego, co możemy łatwo zaobserwować w "Grze anioła". 


5. Steve
z "Ostatniej piosenki"


Steve po rozwodzie z żoną prawie całkowicie stracił kontakt z córką, która była pewna, że to on winien był rozpadu małżeństwa. Zaprosiwszy do siebie dzieci na wakacje, mężczyzna za wszelką cenę próbował odbudować relacje z, bądźmy szczerzy, dość w tamtym okresie "trudną" nastolatką. Dziewczyna początkowo zupełnie nie doceniała jego wysiłków, jednak później się to zmieniło. Steve rewelacyjnie dogadywał się też z synkiem, Jonah. Dzieci były dla niego bardzo ważne, gotów był poświęcić dla nich własne szczęście, miał w sobie dużo cierpliwości i zrozumienia. 


6. Beck
z "Trylogii o wilkołakach z Mercy Falls"


Beck popełnił w życiu niejeden błąd, nie zawsze zachowywał się fair i właściwie można się kłócić, czy zabranie Sama od jego biologicznych rodziców było właściwym pomysłem. Pewnie nie. Nie można jednak zapomnieć, że to dzięki niemu Sam był tym, kim był, że to Beck, przywódca sfory i tak naprawdę jej ojciec, pomógł mu się pozbierać p traumatycznych przeżyciach z dzieciństwa. Jego pomysł z "pakowaniem" nieprzyjemnych wspomnień do specjalnych kartonów w głowie był świetny i z pewnością zadziałał w przypadku wrażliwego siedmiolatka obdarzonego bujną wyobraźnią. No a scena pożegnania Becka z Samem wyciska łzy. Bezsprzecznie. Mimo pewnych egoistycznych wręcz decyzji, które podjął, uwielbiam Becka. I uwielbiam jego relacje z Samem. 


7. Brom
z serii "Dziedzictwo"


Wiecie, co ogólnie sądzę na temat Broma, prawda? Że jest moją ulubioną postacią z całej serii? I jedną z ulubionych męskich postaci literackich ogółem? To dobrze. Choć można się kłócić, czy dobrze postąpił, nie mówiąc Eragonowi, że jest jego ojcem, nie da się nie zauważyć, że i tak starał się nim być, zwłaszcza po napadnięciu Ra'zaców na Carvahall. Wiele go nauczył i tak naprawdę wychował. Był surowy i nieraz szorstki, ale udało mu się nawiązać z chłopakiem naprawdę silną więź. Na końcu zaś oddał za swojego syna życie. Nie muszę nic już dodawać, prawda?


8. Kapitan Crewe
z "Małej księżniczki"


Kapitan Crewe był dla małej Sary całą rodziną. To w nim osierocona przez matkę przy porodzie dziewczynka odnajdywała miłość, oparcie, zrozumienie. Kapitan był bardzo bogaty, a swej córeczce oddałby wszystko, a jednak Sara nigdy nie była dzieckiem rozpieszczonym. Zawsze radosna, grzeczna i kulturalna brała przykład właśnie z ojca. Była jego prawdziwym oczkiem w głowie. Gdy zmarł, jej świat się zawalił. I nie mam tutaj na myśli trudnej sytuacji finansowej, w jakiej się znalazła, a właśnie tęsknotę za ukochanym tatusiem. Ich relacja wzrusza do łez. 


9. Eddard Stark
z "Gry o tron"


Ok, wiem, Ned był kiepskim politykiem i naiwniakiem, który myślał, że może wyjść z honorem z każdej sprawy. Ale musicie przyznać, że jako ojciec spisywał się świetnie. Może i nie udało mu się nigdy tak naprawdę pogodzić Aryi z Sansą, ale to jedyny problem. Ze swoimi dziećmi miał bardzo dobre relacje, był dla niech (zwłaszcza dla Robba) autorytetem, troszczył się o nie. Tylko jego zdarzało się czasami słuchać Aryi. Zresztą, jego relacje z Aryą podobały mi się szczególnie, zwłaszcza w momencie, gdy dowiedział się, że dziewczynka ćwiczy władanie mieczem. Inny ojciec w Siedmiu Królestwach kazałby przestać się wydurniać i zająć czymś odpowiedniejszym, dla jej pozycji i płci. Ned znalazł jej nauczyciela. Zawsze starał się swoje dzieci zrozumieć i dać im szansę na rozwój. Nawet Jonowi, który był jego bękartem i który, choć nienawidził tego, że nie jest Starkiem, Neda szanował, podziwiał i był wobec niego lojalny. 


10. Syriusz Black
z serii "Harry Potter"


Biedny Harry nigdy nie poznał swoich rodziców. Spotkał natomiast, w okolicznościach dość... burzliwych swojego ojca chrzestnego, Syriusza. Od tej pory wreszcie poczuł, że ma rodzinę. Chociaż Syriusz nie jest wzorem cnót i rozsądku, kochał Harry'ego, chciał dla niego jak najlepiej i gotów był oddać za niego życie. Zresztą z wzajemnością, co pokazuje, jak silna relacja połączyła tę dwójkę. Szkoda, że nie dane im nigdy było razem zamieszkać. Syriusz zajął w sercu Harry'ego (i przy okazji czytelników) szczególne miejsce i pozostał w nim na zawsze. 

środa, 28 maja 2014

Top10: Ulubione matki z literatury

Z okazji niedawnego Dnia Matki specjalne Top 10. : )


Dziś pora na... Ulubione matki z literatury!


1. Ania Blythe
z cyklu "Ania z Zielonego Wzgórza"


Ania jako mama w kolejnych tomach cyklu sprawdziła się idealnie! Ba! Jeszcze zanim miała własne dzieci, z powodzeniem pomagała Maryli wychowywać bliźnięta: Tolę i niesfornego Tadzia. Z kolei gromadka małych Blythe'ów była niemałym wyzwaniem. Pełna empatii i zrozumienia dla swoich pociech Ania była dla nich ogromnym autorytetem, troskliwą mamą i najlepszą przyjaciółką zarazem. Łagodna, sprawiedliwa, mądra i czuła. Mama idealna. 


2. Lily Evans
z cyklu "Harry Potter"


Macie tutaj znaleziony w internecie obrazek, bo nie za bardzo lubię filmowe przedstawienie Lily, wypada za staro, przecież została zamordowana mając zaledwie 21 lat. Nie wiemy, jak wychowałaby Harry'ego, bo nie miała takiej szansy. Oddała własne życie za życie swojego maleńskiego synka. Chyba nie muszę nic więcej dodawać, prawda?


3. Molly Weasley
z cyklu "Harry Potter"



Pocieszna pani Weasley dobro swoich dzieci zawsze stawiała na pierwszym miejscu. Nieustannie się o nie martwiła, wciąż je strofowała, a nieraz i doprowadzała je tym do białej gorączki, ale wszystko to wynikało jedynie z głębokiej troski. A poza tym było takie kochane. Gotowała pyszne obiadki i miała swoje "mamine" dziwactwa, męża trzymała krótko i ogółem była przesympatyczna. Równocześnie nie brakowało jej odwagi (dobrze ci tak, Bellatrix!). Molly troszczyła się zresztą nie tylko o własne dzieci, matkowała również Harry'emu ("Harry, kochaneczku!") , a nawet Hermionie. Mam zresztą wrażenie, że chętnie przygarnęłaby co najmniej połowę Hogwartu. :D


4. Pani Errol
z "Małego lorda"




Pani Errol to według mnie po prostu uosobienie dobroci. To dzięki niej Cedryk był takim odważnym i zawsze radosnym dzieckiem. Nigdy niczego mu nie brakowało. I nie mówię tu o kwestiach materialnych. Pani Errol wychowywała synka przede wszystkim bardzo mądrze. Nigdy nie podnosiła głosu, nigdy nie nastawiała go przeciwko dziadkowi (który ją samą traktował, cóż... niezbyt dobrze. Nie mówiła mu wszystkiego, bo był jeszcze dzieckiem, ale cierpliwie tłumaczyła zawsze, że zrozumie, jak będzie starszy. I robiła to w taki sposób, że malec wcale się nie buntował. Najdroższa, jak ją nazywał, była dla niego najważniejszą osobą na świecie. PS. Zupełnie nie tak ją sobie wyobrażam, ale internet jest bardzo ubogi w chociażby zdjęcia z tych kilku ekranizacji, które powstały. 


5. Sara Heapz cyklu "Septimus Heap"



Powody znalezienia się Sary Heap na tej liście są bardzo podobne, jak te wymienione przy Molly Weasley. Sara była przesympatyczną, dobrotliwą, prostolinijną matką, która przede wszystkim pragnęła dobra swoich dzieci. Oprócz tych biologicznych, wychowywała też księżniczkę Jennę (nie wiedząc, że jest księżniczką) i traktowała ją zupełnie tak samo jak swoje rodzone pociechy (tego mogłaby się nauczyć od niej pani spod numeru 9). Bywała zabawna, jej ulubionym zwierztkiem domowym była jej gęś, nie zawsze rozumiała swoje pociechy, często przejawiała nadopiekuńczość, ale w gruncie rzeczy, strasznie ją lubiłam. I cała jej rodzinka również wiedziała, że bez Sary to wszystko byłoby nie tak. 


6. Marion Fleming
z cyklu "Heartland"




Marion znamy głównie z retrospekcji, ale zupełnie to wystarcza, by w naszych głowach pojawił się obraz czułej i kochającej kobiety, która wspiera swoje dzieci niezależnie od ich decyzji, choć, rzecz jasna, stara się nakierować je na te właściwe. To ona nauczyła Amy wszystkiego, to ona praktycznie sama wychowywała córki. Porzucona przez męża nie zalamała się - była silna dla swoich dzieci. I za tę siłę i mądrość Marion ląduje w tym zestawieniu, pomimo pewnego sporego błędu, który popełniła (sporego w moim odczuciu) - nie zdradzę, o co chodziło, bo może ktoś jeszcze nie czytał, a by chciał.


7. Annie 
z "Zaklinacza koni"




Och, tutaj wybór może być kontrowersyjny, bo Annie popełniła mnóstwo błędów, często postępowała wbrew woli swej córki, zupełnie nie pytała jej o zdanie i zachowywała się, jak gdyby wszytko wiedziała najlepiej. Wybaczam jej jednak, a wiecie dlaczego? Bo rzeczywiście zawsze okazywało się, że wiedziała najlepiej co wyjdzie jej dziecku na dobre. Na przekór wszystkim  ufała swemu matczynemu sercu i podejmowała decyzje z pewnością ryzykowne. Jednak gdyby nie ona, Grace nigdy nie wyszłaby z traumy po wypadku. Annie to dobry przykład na to, że czasami warto posłuchać mamy, nawet, jeśli się z nią nie zgadzamy.


8. Lucyna Malinowska
z cyklu "Zawrocie"



Lucyna tak naprawdę nie miała swoich dzieci. Była jednak opiekunką w domu dziecka i tam skupiła wokół siebie grupkę wychowanków, dla których była jak matka. Dzieciaki bez rodzin stały się rodziną Malinowskich, a ich więzy przetrwały próbę czasu, choć oczywiście rozluźniły się, gdy Malinowscy podrośli in założyli własne rodziny. Dała pozbawionym rodzinnej miłości dzieciom dom, opiekę, miłość i akceptację. Nie mogła nie znaleźć się na tej liście. Obrazka nie ma, bo Zawrocie popularne jakoś nie jest, ekranizacja nie powstała (a mógłby być z tego ciekawy serial!) i żadnych obrazków w internecie niestety nie ma. Macie więc okładkę części, w której poznajemy Lucynę.


9. Catelyn Stark
z cyklu "Pieśń Lodu i Ognia"




Kolejna pani, o której miejsce tutaj można by się sprzeczać. Nie wiem, jak tam z nią dalej, bo na razie czytałam tylko pierwszą część Pieśni Lodu i Ognia, ale jak na razie, stanowczo zdobyła moje uznanie w roli matki. Miała co prawda chwilowy kryzys, ale któż ich nie miewa? Dość szybko wzięła się w garść. Postawiona w trudnej sytuacji musiała podejmować trudne decyzje i pozwolić też dokonywać ważnych wyborów swym dzieciom, zwłaszcza dorastającemu Robbowi. Chyba właśnie tym mnie ujęła. Doradzała mu, ale nie narzucała nigdy swojego zdania, bo doskonale wiedziała, że do pewnych rzeczy musi dojść sam. I tylko szkoda, że Jona (bękarta swojego męża) tak strasznie nienawidziła. 


10. Nenneke
z cyklu wiedźmińskiego




Nenneke również dzieci nie miała, ale według mnie Geraltowi to jednak matkowała. Zawsze się o niego martwiła, choć stanowczo twierdziła, że jego mamuśką to ona nie jest i nie będzie. Ale czy w stosunku do Yennefer nie zachowywała się jak teściowa, martwiąca się, że ta nie jest dla Geralta... cóż... odpowiednia? Zabawne to było chwilami i pewnie nazwałabym to zjawisko uroczym, gdyby nie chodziło o te akurat postacie, co do których to określenie brzmiałoby jakoś tak zbyt... beztrosko. 

czwartek, 5 września 2013

Top10: Ulubione serie książkowe




Dziś pora na... Ulubione serie książkowe!


Po długim, długim czasie dodaję w końcu jakieś zestawienie Top10. Wolicie pojedyncze książki czy raczej właśnie serie? Przyznam, że ja wolę właśnie wielotomowe powieści, bo uwielbiam przeżywać przygody razem z bohaterami, których już dobrze znam. I lubię ten dziwny rodzaj smutku, gdy historia dobiega końca...

Co sądzicie o seriach poniżej? Jakie są wasze ulubione książkowe cykle? 

1. Andrzej Sapkowski - Wiedźmin

Wiedźmin jest bezapelacyjnie moją ulubioną serią. Genialny styl autora wywarł na mnie olbrzymie wrażenie, skomplikowana fabuła wciągnęła bez reszty do świata Geralta z Rivii, który jest jednym z najlepiej wykreowanych bohaterów literackich ever. I nie tylko on. Mogłabym się tu dłuuuugo tą serią zachwycać, ale robię to przy każdej możliwej okazji, więc już nie przynudzam ;d


2. J.K. Rowling - Harry Potter


Ta seria to prawdziwy cud literacki i wcale się nie dziwię, że jest aż tak popularna, a ludzie mają bzika na jej punkcie. Magiczna opowieść, dzięki której wiele osób zaczęło czytać książki, a w szczególności fantastykę (ja akurat od tych powieści zaczęłam moją przygodę  z tym gatunkiem). Barwne postacie, które dorastają wraz z czytelnikami. Jak będę mieć dzieci, to je wychowam na "Harrym Potterze". Koniecznie ;)

3. Suzanne Collins - Igrzyska śmierci


Seria, która wzrusza i skłania do naprawdę wielu refleksji. Mądra opowieść z cennym przesłaniem. W dodatku główna bohaterka jest osobą, której aż chce się kibicować. A państwo Panem przeraża i fascynuje jednocześnie. 


4. Lauren Brooke - Heartland


Sympatyczny, ciepły i mądry cykl w prostych słowach mówiący o sprawach niekiedy trudnych i bardzo ważnych. Wielokrotnie sięgam po niego, kiedy mam jakiś problem. Takie książki to najlepsi przyjaciele i mam nadzieję skompletować kiedyś całą serię ;)


5. Lucy Maud Montgomery - Ania z Zielonego Wzgórza


Pełna uroku opowieść o rudowłosej  niebanalnej osóbce, która towarzyszy dziewczynkom od pokoleń. Opowieści o Ani są zabawne i mądre. Uczą i bawią. Są dokładnie takie, jakie powinny być, a mój sentyment do tej serii chyba nigdy nie zniknie. 


6. Michael Grant - GONE: Zniknęli


 Jedna  z ciekawszych i oryginalniejszych serii młodzieżowych. Świat bez dorosłych, z pozoru tak kuszący, a w rzeczywistości nie do zniesienia. Nastolatki, które musiały dojrzeć o wiele szybciej niż powinny. Jak zachowają się w chwili próby? Czy jakieś wartości mają szansę przetrwać w ETAP-ie, świecie zdominowanym przez dziwne moce? 


7. Hanna Kowalewska - Zawrocie


Zachwycająca stylem, wzruszająca i tajemnicza historia Matyldy, próbującej odkryć dawne rodzinne sekrety. Bez cukierkowego happyendu, za to z postaciami z krwi i kości. 


8. Cornelia Funke - Atramentowa Trylogia


Pomysłowa, wciągająca trylogia, będąca pochwałą wyobraźni i taką troszkę reklamą czytelnictwa. Wielowątkowa fabuła i postacie, które na długo pozostają w sercu czytelników. Cornelia Funke stworzyła dzieło o wyjątkowym, magicznym klimacie. 


9. J.R.R. Tolkien - Władca Pierścieni


Świat wykreowany w najdrobniejszych szczegółach. Epicka opowieść o walce dobra ze złem i o uniwersalnych wartościach takich jak honor, odwaga, przyjaźń i lojalność. Fundament, na którym opiera się literatura fantasy.

10.  Rick Riordan - Kroniki Rodu Kane


Mitologia egipska we współczesnym świecie. Postacie, którym chętnie się kibicuje. I ten niepowtarzalny, pełen humoru styl Ricka Riordana. Prawdę mówiąc, miałam prawdziwy dylemat czy na tej liście umieścić "Kroniki..." czy "Percy'ego Jacksona". Ostatecznie wygrały przygody rodzeństwa Kane, bo są mniej niż "Percy" schematyczne. Ale bohaterowie z Obozu Herosów również zdobyli moją sympatię ;)

Popularne posty

The Hunger Games 32x32 Logo