Tytuł: KrukSeria: Nevermore #1
Autorka: Kelly Creagh
Wydawnictwo: Jaguar
Ja, unikająca niby paranormali, sięgnęłam po kolejny z nich.
Zachęciło mnie do tego to, że ostatnia seria z tego gatunku (tj. „Drżenie” i
jego kontynuacje) wypadła naprawdę super, a poza tym wszyscy polecacie „Nevermore”.
Cóż, „Drżenie” było lepsze, ale i powieść Kelly Creagh też ma coś w sobie.
Fabuła oparta jest na dość znanym schemacie, ale jednak
odrobinkę przerobionym. Mamy popularną dziewczynę (super czirliderka itd.) oraz
szkolnego outsidera. Zmuszeni razem pracować nad projektem z języka
angielskiego coraz lepiej się poznają. Isobel okazuje się być bystrą, zabawną i
odważną dziewczyną, a Varen, posępny got, wrażliwym chłopakiem o bujnej
wyobraźni. Właśnie ta wyobraźnia będzie stanowić problem dla bohaterów. Okazuje
się bowiem, że ma ona niezwykłą moc. A istoty ze świata snów wcale nie
zamierzają w nim pozostać… Czy Isobel uda się ocalić Varena przed potworami
stworzonymi przez jego własny umysł? Jaką tajemnicę skrywał Edgar Alan Poe? A
co ze szkołą i innymi elementami normalnej codzienności?
Zacznę od tego, co mi się nie podobało, żeby przejść do
przyjemniejszych rzeczy. Historia chwilami mnie nudziła. Akcja odrobinkę się
wlecze, zwłaszcza w pierwszej połowie powieści. Potem z kolei widać w tej
fabule lekki chaos. Czytelnik nie do końca orientuje się o co właściwie chodzi.
To pewnie zamierzony zabieg, ale średnio udany. Po drugie mam problem z
niektórymi zachowaniami bohaterów. Po prostu Isobel wydaje mi się za mądra na
chodzenie z Bradem przez długi czas (zachowanie w lodziarni pokazuje jaki z
niego dupek, a dziewczyna wiedziała przecież o tym wcześniej).
Cała reszta wypada naprawdę nieźle. Postacie są ciekawe i
różnią się od siebie. Polubiłam zarówno Isobel, jak i Varena. Chyba zwłaszcza
Varena – jest… intrygujący. Oprócz tego rodziny obojga bohaterów wypadają
naturalnie. Ale moim ulubieńcem pozostanie Reynolds. Tak naprawdę nie wiadomo
kim on właściwie jest. Ma mnóstwo tajemnic, nie znamy jego motywów, nie wiemy
po której jest stronie. Ale gość ma klasę.
Wplecenie w paranormal romance wątków z twórczości Poego
było posunięciem dość ryzykownym, ale wydaje mi się, że udanym. Na pewno
zachęciło mnie do sięgnięcia po książki tegoż autora (dotychczas czytałam tylko
jakieś jedno jego opowiadanie i niezbyt mi się podobało).
Oprócz tego wszystkiego spodobało mi się, że pomimo całej
sprawy związanej z magią itp. Isobel wciąż została zwykłą nastolatką, martwiącą
się o paczkę kolegów i koleżanek (nie przypadło mi do gustu ciągłę nazywanie
ich przez autorkę „ekipą”, ale mniejsza z tym) i ocenę z wypracowania. Mimo, ze
się zmieniła, ta dziewczyna wciąż jednak pozostała sobą.
Zakończenie sprawia, że mam ochotę czym prędzej sięgnąć po
kolejną część, ale osoby, które od grudnia przetrzymują tę książkę wypożyczoną
z biblioteki skutecznie mi to na razie uniemożliwiają. Ech…
Jeszcze słówko o okładce: rewelacyjna : ) Pomijając fakt, że kruki nadal kojarzą mi się
z Damonem z „Pamiętników wampirów”…
Cytat:
"Nie ma nic z wyjątkiem cierpienia i żalu, gdy myślimy o rzeczach i ludziach, których nie możemy mieć, o możliwościach, których nigdy nie zyskamy"
Ocena: 6/10
Przepraszam, że tak długo mnie tu nie było i w rezultacie nie dodałam jeszcze żadnej recenzji. Miałam być na obozie tydzień, a zostałam na dwa. Ten obóz jest kompletnie odcięty od świata (czyt. zasięg jest cudem), więc o odwiedzeniu bloga nie było mowy. W rezultacie jakoś pod koniec mieisąca będzie podsumowanie poprzedniego xD Cóż, bywa ;)