Harry Potter Broom -->
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Inne. Pokaż wszystkie posty

piątek, 19 grudnia 2014

Szlachetna Paczka

Wiem, że już ponad tydzień nie było recenzji, wybaczcie. Strasznie szybko leci ten przedświąteczny czas, prawda? Dziś co prawda również bez recenzji (która powinna pojawić się jeszcze przed świętami), ponieważ nie mogę się powstrzymać i czuję,  że muszę Wam napisać o czymś baaaardzo pozytywnym, czego ostatnio doświadczyłam, mianowicie o Szlachetnej Paczce! 



14 lat temu Ksiądz Jacek Stryczek z Krakowa wpadł na pomysł przygotowania świątecznych paczek dla przyjaciół w potrzebie. Dziś projekt łączy ludzi w całej Polsce. W tym roku pomoc otrzymało ponad 19,5 tys. rodzin!

Na czym polega jego wyjątkowość? Paczki trafiają do najbardziej potrzebujących rodzin. Każdą z nich opiekuje się wolontariusz, który odwiedza rodzinę, rozmawia z jej członkami i orientuje się w konkretnych potrzebach. Te bywają różne - od żywności i artykułów chemicznych, poprzez ubrania i zabawki aż do mebli i sprzętów AGD. Najważniejsze jest jednak to, że Paczka to nie zwyczajna pomoc materialna. Ma być impulsem do zmiany, sygnałem dla rodziny: "Ktoś się o Was troszczy, jesteście dla nas ważni". Ma być mądrą pomocą.

To filcowa sówka,
którą dostałam od rodziny. : )
W tym roku postanowiłam zostać wolontariuszką Szlachetnej Paczki. Niecały tydzień temu odbył się finał projektu, a upominki dotarły do moich dwóch paczkowych rodzin. Wyobraźcie sobie miny ludzi, do których mieszkania wolontariusze wnoszą kilkanaście paczek ozdobionych świątecznym papierem. Wyobraźcie sobie dzieciaki wyciągające z tych pudeł nowe zabawki, książki, ubrania i mnóstwo słodyczy. Wyobraźcie sobie, że znajdują się tam ich wymarzone prezenty, specjalnie dla nich! Uśmiechy na ich twarzach są bezcenne. 

Konkretny człowiek pomagający konkretnemu człowiekowi - to jest siła całej akcji. Wiecie, z czego najbardziej cieszyła się jedna z rodzin? Z kartek świątecznych wykonanych przez dzieci ze szkoły, która przygotowała dla nich Paczkę. Od razu wylądowały na półce za szybką, by były dobrze widoczne.

A tutaj laurka od dzieciaków.^^
Co roku włącza simę w ten projekt coraz więcej osób. Siostry Radwańskie, ekipy aktorów z seriali telewizyjnych (m.in. "Klanu" czy "M jak miłość"), Kamil Stoch, Szymon Majewski, Anna Mucha, siatkarze Asseco Resovii Rzeszów. Ba! Tym razem dla jednej z rodzin Paczkę osobiście przygotował nawet papież Franciszek! 

Mówi się, że w  Szlachetnej Paczce wszyscy wygrywamy. Zaraz Wam to wyjaśnię. Darczyńcy, pomagając, czerpią z tego niesamowitą radość. Wolontariusze, wierzcie mi, widząc radość obdarowanych rodzin, czerpią z tego mnóstwo energii. Rodziny dostają sygnał, że ich los nie jest nikomu obojętny. To wszystko przywraca wiarę w ludzi. 


Naprawdę dawno nie przeżyłam czegoś tak pozytywnego i wzruszającego. Dlatego wszystkich Was zachęcam, by za rok włączyć się jakoś w tę akcję - uwierzcie mi, że warto. Można zostać wolontariuszem, a można przygotować Paczkę. Zbierzcie znajomych, rodzinę, zaangażujcie całą szkołę, zakład pracy. Razem możemy więcej!

I kolejna laurka.

Niech te święta będą nie tylko dla nas. Bądźmy też w ten bożonarodzeniowy czas my dla kogoś!

środa, 11 czerwca 2014

Liebster Award 4

Witajcie! Dawno, dawno temu otrzymałam nominacje do Liebster Award od Marzenki P., której serdecznie za to dziękuję. Równocześnie przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam na pytania. Ostatnio zwolniłam z blogiem, trochę to wszystko zaniedbałam, ale już się poprawiam.^^

To zapraszam do moich odpowiedzi. : )

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 10 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 10 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.


1. Wyobraź sobie, że jesteś ogromnym fanem jakiejś zagranicznej serii i z utęsknieniem czekasz na każdą kolejną część (żeby nie było, znasz tylko i wyłącznie język polski). Nagle okazuje się, że seria źle sprzedaje się w Polsce, więc zaprzestania tłumaczenia kolejnych tomów. Jaka jest Twoja reakcja?
No, w tym przypadku raczej niewiele da się zrobić bez znajomości języków. Miałabym motywację do nauki.^^ A tak na poważnie - wściekłabym się. Mocno.

2. Czy często zwracasz uwagę na grubość książki?
Raczej tak, nawet podświadomie. Zdecydowanie wolę te grubsze - kryją w sobie jakąś obietnicę wielkiej przygody. No, niekoniecznie w przypadku lektur.

3.Uzbierałeś/aś pieniądze, ale stać Cię tylko na jedną książkę, choć masz ochotę kupić kilka. Wybierasz: 1. powieść autora, którego ubóstwiasz, choć nie interesuje Cię tematyka utworu, 2. nowość wydawniczą, która bardzo Cię interesuje i zbiera pozytywne recenzje, 3. zbierasz dalej, aby kupić sobie trylogię, na którą od dawna masz ochotę?
Trenuję silną wolę i oszczędzam na trylogię.

4. Pytanie jedno z podstawowych: Najpierw książka, czy film? Od czego to zależy?
Książka. A przynajmniej staram się, żeby tak było. Chcę sama wyobrazić sobie postacie zanim zobaczę je na ekranie. No i wolę najpierw znać pierwowzór, inaczej odbieram wtedy film.

5. Co zainspirowało Cię do stworzenia bloga?
Chyba inne blogi o podobnej tematyce.

6. Jakim sposobem masz aktualnie ułożone książki na półkach? Kolorystycznie, wydawnictwami, autorami?
Trochę tematycznie. Na dolnych półkach mam encyklopedie, słowniki i inne pomoce naukowe. Wyżej lektury, a jeszcze wyżej powieści. A już na poszczególnych półkach to wielkością.

7. Ulubiona zabawa z dzieciństwa?
Jeju, nie mam pojęcia. Lubiłam bawić się w szkołę zanim do niej poszłam. I grać w gry planszowe.

8. Jaką porę roku lubisz najbardziej i dlaczego?
Tak naprawdę lubię wszystkie pory roku i brakowałoby mi każdej z nich, gdyby jej nie było. Ale chyba postawię na wiosnę. Wczesną wiosnę z budzącą się do życia naturą, kwitnącymi pierwszymi kwiatkami, zieleniącą się trawą i młodziutkimi wierzbowymi gałązkami. Kiedy wreszcie można schować do szafy zimowe ubrania i poczuć się lżej. No i nie ma jeszcze wtedy upałów.

9.Jesteś typem bardziej wycofanym, czy duszą towarzystwa? Lubisz nawiązywać nowe znajomości?
Choć nie nazwałabym się duszą towarzystwa, do wycofanej raczej mi daleko. Jestem pyskatą gadułą i wszędzie mnie pełno. A nowych ludzi poznawać uwielbiam.

10. Najbardziej szalona rzecz, jaką zrobiłeś/aś w życiu?
Nie wiem. XD Ja mam zawsze jakieś durne pomysły, na przykład wskoczenie na jakś kładkę przy harcerskiej przystani wodnej nad Wisłą i odkrycie, że ta kładka do niczego nie jest przywiązana, a ja odpływam...

11. Ulubiony owocek?
Winogrono. Nie, truskawka. Albo wiśnia. A może jednak śliwka? O! Wiem! Arbuz! Ewentualnie kiwi. Nie no, nie wskażę jednego. :D


Mam nadzieję, że wybaczycie mi, że tym razem nikogo nie nominuję. Mam wrażenie, że i tak wszyscy brali już udział w tej zabawie, a z pewnością wszystkich, których chętnie bym nominowała. Nominowałam już kilkakrotnie i chyba nie ma sensu się powtarzać.

Jeszcze jedna sprawa. Trochę już za późno na podsumowanie miesiąca, robię więc tylko nową ankietę (zapraszam do głosowania!). Chcę Was też poinformować, że w głosowaniu na książkę kwietnia wygrała powieść Arsene Lupin. Dżentelmen włamywacz, Maurice'a Leblanc.



poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Santo Subito!

Witajcie!

 Dzisiaj post nieco inny niż reszta (czyli StrawCherry znów nie wyrobiła z recenzją, bo pokonała ją lektura, tym razem "Ojciec Goriot"). Post z okazji kanonizacji Ojca Świętego, Jana Pawła II. Ogłoszonego przez papieża Franciszka patronem rodziny, ale przecież my wiemy, że jest on także patronem młodzieży, patronem osób chorych i starszych, patronem polityki, patronem poetów, patronem pielgrzymów. Człowieka, który zmienił oblicze Polski i świata. Człowieka, który był, jest i, miejmy nadzieję, pozostanie autorytetem milionów ludzi. Człowieka dobrego, pobożnego, mądrego, potrafiącego wybaczać jak nikt inny. Człowieka z dystansem i poczuciem humoru. Świętego.

Chciałabym Wam opowiedzieć, co mnie w tym dniu cieszy, co wzrusza, co niepokoi. Cieszy mnie sam fakt kanonizacji. To, że proces nie trwał wcale długo. To, że Jan Paweł II został kanonizowany razem z Janem XXIII, który niejako stworzył mu warunki do takiego, a nie innego pontyfikatu i którego idei Papież Polak był kontynuatorem. Cieszy tak wielu Polaków w Rzymie. Cieszy cała reszta narodu, łącząca się z Watykanem poprzez telwizję. Cieszy, że to przeżywamy, że pamiętamy, że organizujemy różne uroczystości.

Co wzrusza? Pokazywane w telewizji wspomnienia z Janem Pawłem II, jego pielgrzymki, homilie wygłaszane w Rzymie, wywiady z tymi, którzy byli z nim blisko. Wspólne przeżywanie tych dni, przeróżne pieśni. Między innymi ta krążyła mi wczoraj cały dzień po głowie: https://www.youtube.com/watch?v=tgN4v4REo90
A co niepokoi? Że zapomnimy. Kanonizacja była, minęła, a my wrócimy do swoich obowiązków i o tym wielkim człowieku pamiętać będziemy tylko przy okazji rocznic. A przecież jego nauki powinny żyć w nas nieustannie. I nie mówię tu tylko o tych ściśle katolickich aspektach, ale po prostu o tym, jak być dobrym człowiekiem. Papież przez całe życie nauczał, szkoda by było, gdyby to jego nauczanie poszło na marne. Nie bójmy się sięgać do jego tekstów, nie bójmy się brać z niego przykładu. Nie byłoby dobrze, gdyby skrót "JP" przestał kojarzyć się z "Jan Paweł", a zaczął być odbierany wyłącznie jako... wszyscy wiemy co.

Jako, że ten blog nadal jest głównie o książkach, nie może się obyć bez polecenia Wam jakiejś książki o papieżu. Portrety Jana Pawła II to ciekawa pozycja, która pokazuje postać Papieża Polaka w różnych aspektach, jako "Duchowy autorytet", "Przyjaciela człowieka", "Nauczyciela umierania" i wiele, wiele innych. Mądre teskty opatrzone zostały idealnie dobranymi zdjęciami.

Tak na zakończenie chciałabym przypomnieć, że święty Jan Paweł II był także poetą. Genialnym poetą, artystą wrażliwym na piękno, mistrzem słowa. I dlatego środowiska literackie powinny szczególnie go też docenić.

Z wolna słowom odbieram blask, 
spędzam myśli jak gromadę cieni, 
- z wolna wszystko napełniam nicością, 
która czeka na dzień stworzenia.

To dlatego, by otworzyć przestrzeń
dla wyciągniętych Twych rąk,
to dlatego, by przybliżyć wieczność, 
w którą  byś tchnął. 

Nienasycony jednym dniem stworzenia
coraz większej pożądam nicości, 
aby serce nakłonić do tchnienia
Twojej Miłości.

Karol Wojtyła







sobota, 19 kwietnia 2014

[73] Arsène Lupin, dżentelmen włamywacz (+ życzenia wielkanocne)

Tytuł: Arsène Lupin, dżentelmen włamywacz

Seria: Arsene Lupin #1

Autor: Maurice Leblanc

Wydawnictwo: Elipsa

Liczba stron: 203


Kiedy pod koniec XIX wieku olbrzymią popularność zaczęły zyskiwać opowiadania o przygodach Sherlocka Holmesa, słynnego londyńskiego detektywa, stworzonego przez Artura Conana Doyle’a, książki detektywistyczne zaczęły cieszyć się coraz to większym gronem czytelników. Zgrabnie wykorzystał to Maurice Leblanc, publikując w 1905 roku książkę „Arsène Lupin, dżentelmen włamywacz.” Historia ta została na rynku wydawniczym bardzo entuzjastycznie i do dziś cieszy się sporym zainteresowaniem.

Przyznam szczerze, że mimo kilku ekranizacji (ostatnia z 2004 roku) nigdy o tej serii nie słyszałam. Trafiła w moje ręce dzięki… promocji w Carrefourze. Spojrzałam: „O! Co to może być za książka za trzy złote?”. Z ciekawości wzięłam i niewiele się po niej spodziewałam. A tutaj szok. Ta powieść jest świetna.

Zacznę może od tego, co różni ją od innych powieści detektywistycznych (och, no dobra, wiem, nie czytam zbyt wielu powieści detektywistycznych). Przede wszystkim główny bohater. Przeważnie jest to przecież detektyw. Tutaj, przeciwnie. Arsène Lupin stoi po drugiej stronie konfliktu. To jego ścigają detektywi. Lupin to włamywacz. Złodziej, mówiąc najprościej. Ale złodziej niezwykły, bo praktycznie nie zostawia żadnych śladów, a każda przeprowadzona przez niego akcja jest starannie zaplanowana i w stu procentach z planem zgodna. Niemożliwa wręcz do wykrycia.

Przede wszystkim jednak Arsène jest diabelnie inteligentnym człowiekiem, niepozbawionym poczucia humoru (zerknijcie tylko na cytat!), potrafiącym dostosować się do każdej sytuacji. No i, jak tytuł wskazuje, to typowy dżentelmen.  Zdecydowanie zalicza się do jednego z moich ulubionych bohaterów literackich.  

Cała powieść składa się z kilku historii, raczej luźno z sobą powiązanych. To pierwsza część przygód słynnego włamywacza, otrzymujemy więc wyjaśnienie, jak zaczęła się jego „kariera”, jak się rozwijała, poznajemy co głośniejsze sprawy z jego udziałem. Całość ma miejsce we Francji na przełomie XIX i XX wieku.

Maurice Leblanc pisze stylem bardzo płynnym, swobodnym i, nie bardzo wiem, jak to ująć… eleganckim? Tak, chyba tak bym to określiła. Wiecie, o co mi chodzi? Jeśli nie, to przeczytajcie i przekonajcie się sami.
Naprawdę polecam. Zagadek tu mnóstwo, wcale nie są łatwe do rozwiązania. Zwroty akcji gwarantowane, na pewno nieraz będziecie zdziwieni rozwojem akcji. „Arsene Lupin” wciąga momentalnie. Błyskotliwe, humorystyczne dialogi i rewelacyjny główny bohater sprawiają, że książkę czyta się z prawdziwą przyjemnością.  


Cytat: 
"Arsene Lupin, ekscentryczny dżentelmen, obraca się jedynie w pałacach i salonach i pewnej nocy, kiedy to odwiedził apartamenty barona Schormanna, opuścił je z pustymi rękami, pozostawiwszy tam wizytówkę z następującym dopiskiem: >>Arsene Lupin, dżentelmen włamywacz, powróci, gdy meble będą autentyczne.<<"

Ocena: 10/10


Recenzja bierze udział w wyzwaniach:








A teraz pozwólcie, że złożę Wam wielkanocne życzenia (wiem, późno, jestem spóźnialska zawsze).

Świąt zdrowych, żeby móc się nimi w pełni cieszyć. Spokojnych, byśmy potrafili choć na chwilę się zatrzymać w dzisiejszym pędzącym świecie. Radosnych, bo uśmiech na twarzy potrafi przegonić najciemniejsze nawet chmury. Chwil spędzonych z rodziną przy świątecznym stole w jak najcieplejszej atmosferze i Błogosławieństwa Bożego, byśmy nie zapomnieli, że w tych świętach nie chodzi o zajączka z prezentami i kolorowe pisanki. Jednym słowem, wszystkiego dobrego w te święta!




sobota, 8 lutego 2014

Opowieści dziwnej treści: Very Merry Christmas!

Okej, sami tego chcieliście. Parę osób prosiło mnie, żeby to opublikować. Oto przed Wami opowiadanie mojego autorstwa napisane na konkurs na Blasku Książek. Tematem były wymarzone święta, postanowiłam potraktować to z przymrużeniem oka. Oto efekty. Przypominam, sami chcieliście świąt w lutym xd No, ale możemy powspominać, prawda? Zapraszam do lektury ; )




Harry Potter wszedł na siódme piętro nie bez obaw. Organizowanie wspólnych świąt było sporym wyzwaniem, a w tym roku ta rola przypadła właśnie uczniom i nauczycielom Hogwartu, dlatego chłopak miał nadzieję, że wszystko uda się idealnie.
Dumbledore już od dwóch tygodni musiał pić eliksir na uspokojenie. To na niego, jako na dyrektora, spadała największa odpowiedzialność. Nie ułatwiał mu też niczego Gandalf, do którego zdawało się nie docierać, że w Śródziemiu na święta wszyscy spotkają się w przyszłym roku i zjawiał się co chwilę w Hogwarcie, by udzielić swych jakże cennych rad, doprowadzając przy tym biednego Albusa do rzadko u niego spotykanych napadów szału. Szczęście, że chociaż Saruman postanowił się nie wtrącać i tylko grzecznie zaczekał w Isengardzie na zaproszenie.

Harry musiał przerwać te rozmyślania, bo gdy tylko otworzył drzwi Pokoju Życzeń, otoczył go radosny świąteczny rozgardiasz.
Przez gwar ożywionych głosów przebił się jeden znajomy:
- Trzeba podpisać Świąteczny Pakt Pokoju, Harry Potterze.
Młody czarodziej spojrzał w dół. Zgredek podsuwał mu pod nos pergamin i pióro. Chłopak podpisał się szybko, nie czytając nawet postanowień paktu. Co roku były takie same. „Zakaz używania przemocy, zakaz dyskryminacji kogokolwiek ze względu na przynależność do danej rasy, gatunku literatury/filmu/serialu” itp. Oczywiste oczywistości, jednak za niestosowanie się do tych zasad można było nawet nie dostać gwiazdkowego prezentu!

Potter rozejrzał się. Musiał przyznać, że dziewczyny ( z Ginny i Luną na czele) odpowiedzialne za wystrój przeszły same siebie. Całe pomieszczenie wyglądało jak lodowy pałac. Pod sufitem unosiły się delikatnie wielkie płatki śniegu, które nie topniały, mimo wcale wysokiej temperatury. W centrum znajdowała się pięknie przystrojona choinka. Przy trzech ścianach stały długie stoły obficie zastawione potrawami z różnych zakątków świata (albo raczej: światów). Były więc pierogi z kapustą i grzybami, pierniki w czekoladzie z fabryki Willy’ego Wonki, pudding, panettone, sok dyniowy, owoce prosto z Ellesmery, lembasy wprost  z Lothlórien i świeże pieczywo z Jedenastego Dystryktu oraz wiele, wiele innych. Przy ostatniej ścianie (naprzeciwko drzwi) zamontowano podest dla muzyków.

- Harry, jesteś wreszcie! – Ginny zarzuciła mu ręce na szyję, witając go buziakiem w policzek. – Podobają ci się dekoracje?
- Są piękne. – Uśmiechnął się ciepło – Biała Czarownica będzie zachwycona – dodał.
- No, faktycznie jej klimaty  - przyznała panna Weasley – Widziałeś gdzieś Hermionę? Miała pomóc McGonagall w przygotowaniu programu artystycznego.
- Hermiona? Z McGonagall?
- Wiem, wiem, to średnio do nich pasuje, ale McGonagall postanowiła wszystkiego dopilnować osobiście. Moja mama chciała jej pomóc, ale wtedy musielibyśmy chyba w kółko słuchać Celestyny Warbeck, więc padło na Hermionę.
- Co padło na mnie? – Hermiona pojawiła się nagle nie wiadomo skąd.
- Ogarnianie sceny.
- A, już się wszystkim zajęłam, a McGonagall sprawdziła i potwierdziła. Najpierw wystąpią Fatalne Jędze, Jaskier zaśpiewa kilka świątecznych ballad, krasnoludy też chcą coś zanucić, Ania Shirley wyrecytuje wiersz - coś tam o zimie, a królowa Zuzanna z Narnii obiecała zagrać „Przybieżeli do Betlejem elfowie” na swoim rogu. No i jakiś… Cullen czy ktoś ma zagrać na pianinie… eee… „Świeć, wampirku mały świeć”. McGonagall poprosiła nawet Voldemorta, żeby zaśpiewał, bo podobno w dzieciństwie miał niezły głos, ale odmówił, tłumacząc, że ma problem z wymawianiem głosek nosowych.
- A Katniss nic nie zaśpiewa? Przecież ma do tego talent.
- Nie mogła się zdecydować czy lepszy byłby duet z Galem czy z Peetą i zrezygnowała.
- Nie może wystąpić z Prim?
- Dobry pomysł, spytam ją.
- O! Tu jesteście – wykrzyknął Ron, próbując się przedostać przez mały tłumek przyjaciół Jaskra, którzy właśnie poznali Haymitcha i odkrywszy, że mają z nim wspólne hobby, delektowali się właśnie miodem pitnym.
- Ojcu się udało – zawołał radośnie rudzielec, gdy już dotarł do przyjaciół. W rękach trzymał laptopa.
- Co się udało? – nie zrozumiał Harry.
- Uodpornił ten egzemplarz – uniósł lekko laptopa – na magię. Możemy przez Skype’a połączyć się z Sauronem, gdy będziemy składać sobie życzenia.
- Och, z nim zawsze jakieś problemy – westchnęła Hermiona – Jakby nie mógł przywlec tu tego swojego oka. Przecież…
- O rany! Ty jesteś Hermioną Granger! – wykrzyknęła nagle jakaś rudowłosa dziewczyna.
- Taaak, a ty to kto?
- Charlie Bradbury, twoja największa fanka, musisz mi dać autograf! – wołała rozentuzjazmowana dziewczyna, ciągnąc Hermionę za rękaw sukienki. Panna Granger już wkrótce zniknęła przyjaciołom z oczu.
- To ja lecę to włączyć – Ron odszedł w stronę sceny, koło której ustawiono stolik na laptopa.
- Harry! Ginny! Proszę, niech mi ktoś pomoże – wołała Cho Chang, podchodząc do nich.
- Co się stało?
- Dumbledore i Gandalf kłócą się o to, który z nich przebierze się za Świętego Mikołaja i rozda prezenty.
- Pójdę do nich – westchnęła Ginny, niechętnie podążając za Krukonką. Ale cóż, lepiej już godzić dwoje potężnych magów, zachowujących się chwilami jak dzieci, niż pozwolić, żeby to Harry poszedł gdzieś z Cho.

Harry tymczasem dostrzegł przy jednym ze stołów znajomo wyglądającego chłopaka. 
- Ced… - krzyknął radośnie, lecz nie zdążył dokończyć.

- Harry! – przerwał mu tamten – Jak ja cię długo nie widziałem – uścisnął mu rękę.
- Ja ciebie też, co za niespodzianka! Myślałem, że..
- Ech, nie mówmy o tym w ten piękny dzień.
- Przefarbowałeś włosy? Zdawało mi się, że były blond.
- Coś ty! – zaśmiał się rozmówca Pottera – zawsze wpadały w rudy.
 -Edwardzie? – odezwała się nagle dziewczyna przytulona do boku Cedrica – czemu on powiedział do ciebie Ced?
- Bello, skarbie, musiałaś się przesłyszeć – zaśmiał się młodzieniec nerwowo – Powiedział Ed. Sprawdź może kochanie, co porabia Renesmee, co? Powinna bawić się z Jacobem gdzieś koło choinki. – Diggory pocałował dziewczynę w czoło. Bella posłusznie wykonała polecenie.
- Jestem tu incognito – wyjaśnił Cedrik, gdy tylko jego partnerka zniknęła z pola widzenia – przemieniono mnie w wampira i teraz nazywam się Edward Cullen.
-W wampira? – zdziwił się Harry – Kiedy?
- Tuż przed ostatnią próbą Turnieju Trójmagicznego, dlatego przeżyłem Avadę. Ale oficjalna wersja jest taka, że zostałem przemieniony w 1918 roku.
- Czemu?
- Co ty taki nie dzisiejszy? Dziewczyny lecą na sto lat starsze od nich wampiry – wyjaśnił zdumionemu koledze, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Na potwierdzenie swoich słów kiwnął głową w stronę, gdzie siedziała pomiędzy braćmi Salvatore Elena Gilbert.
- O, twoja dziewczyna wraca – zauważył Harry.
- Ta – mruknął Cedrik, zerkając na zbliżającą się ku nim Bellę – Nie za bystra – stwierdził nagle, gdy dziewczyna potknęła się o jakiegoś gnoma – ale przynajmniej ładna – dodał z uśmiechem, puszczając jej oko.

Harry, kręcąc głową na te wszystkie rewelacje, pożegnał się z dawnym znajomym i podszedł do Hagrida, którego wypatrzył koło choinki. Olbrzym usiłował właśnie zebrać strącone przez siebie nieopatrznie z drzewka bombki, mrucząc co chwilę „cholibka, trza było uważać”.

Uczta przebiegała w radosnej atmosferze. Pokój Życzeń był po brzegi wypełniony najróżniejszymi istotami.
Geralt i Yennefer na przemian kłócili się i całowali. Ciri karmiła swego Konika pierogami. Kelsey przechadzała się wśród pozostałych gości w towarzystwie swoich dwóch wiernych tygrysów: białego Rena i czarnego Kishana. Sam i Dean Winchsterowie łypali groźnie na Prawie Bezgłowego Nicka, spoglądając tęsknie na solniczki, gdy tylko duch  znalazł się przypadkiem w ich pobliżu. Triss Merigold flirtowała z poznanym właśnie Legolasem, przekonując go, że różnice międzygatunkowe nie przeszkadzają w nawiązaniu romansu. Śmierciożercy śpiewali kolędy, fałszując przeraźliwie. Kordian dyskutował o czymś zawzięcie z płatkiem śniegu, skoro chmur żadnych nie było nigdzie widać. Tristan i Izolda nie wychodzili spod jemioły. Balladyna i Alina zajadały się budyniem malinowym. Hamlet, trzymając nadzianą na widelec głowę karpia, zastanawiał się: „jeść czy nie jeść?”  Jagienka ze Zgorzelic otwierała orzechy tak, jak to tylko ona umiała (bo nikt inny pośladkami nie potrafił), z kolei Tadeusz i Zosia trochę marudzili, że żadna ze znanych im kolęd nie jest śpiewana na melodię poloneza. Syriusz Black i Remus Lupin pod wpływem Ognistej Whiskey zaczęli nucić „Do szopy, hipogryfy”. Rodzina Cullenów pogardliwie zerkała na choinkowe łańcuchy, twierdząc, że ich skóra świeci się ładniej. Eragon, wciąż bezskutecznie, próbował poderwać Aryę, a oko Saurona przypatrywało się wszystkim z ekranu laptopa.

Wreszcie nadszedł długo wyczekiwany moment. Gandalf i Albus, obaj w mikołajowych strojach, na zmianę rozdawali prezenty. Już wkrótce każdy mógł się cieszyć bożonarodzeniowym podarkiem.
Severus Snape otrzymał szampon do włosów łatwo przetłuszczających się, Jacob Black lalkę – symulator niemowlęcia, Jack Sparrow skrzynkę rumu, Firenzo nowe podkówki, Aslan „Króla lwa” na DVD, Kordian tomik poezji Adama Mickiewicza i książkę „Atlas chmur”, Zbyszko z Bogdańca pająka krzyżaka w terrarium i zgrzewkę napoju Trzy Cytryny, Gollum zestaw biżuterii, Edward/Cedric krem poprawiający koloryt skóry, a Saphira wyruszyła w drogę z monoklem dla Saurona. Nie zapomniano i o dwóch mikołajach. Gandalfowi aż oczy lśniły, gdy zerkał na sztuczne ognie Filibustera, a Dumbledore wręcz wzruszył się, kiedy w swojej paczce znalazł zestaw dropsów na cały rok.


Harry uśmiechnął się, obejmując Ginny. Uwielbiał święta, a te były wymarzone. Spędził je w radosnej, ciepłej atmosferze wśród wesołych śmiechów i rozmów, przy świątecznej muzyce. Zobaczył przyjaciół, których dawno nie widział, złożył wszystkim życzenia i sam wiele dobrych słów usłyszał. Takie powinny być święta, pomyślał, bez złości i podziałów. Niech będą czasem bliskości i pojednania. Niech na nowo łączą nas każdego roku. Miał nadzieję, że tak będzie. Rok wcześniej, na Zielonym Wzgórzu, wspólnie spędzona gwiazdka była równie udana. Był niemal pewien, że ta za rok, w Rivendell, też taka będzie. Bo nieważne przecież gdzie spędza się święta, ale z kim. 


środa, 15 stycznia 2014

Liebster Award 3

Dostałam kolejną nominację do Liebster Award. Tym razem podwójną. Dziękuję Stelli i Kacprowi, który nominował mnie na moim ff, ale leniwa ja wolałam zrobić jedną notkę i opublikować odpowiedzi tutaj ;)

Przepraszam Was też strasznie, że znowu w sobotę nie było recenzji. W tym tygodniu będzie na pewno ; )

Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 10 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 10 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.

Pytania od Stelli:

1. Skąd pomysł, aby prowadzić bloga? Ktoś podpowiedział, zainspirował?
Swego czasu naczytałam się tych blogów z recenzjami i stwierdziłam, że taki blog to fajna sprawa. Korzyści z bycia w blogosferze znałam już z ff, więc (może trochę w efekcie wakacyjnej nudy?) założyłam bloga z recenzjami. Czemu recenzje? Bo uwielbiam czytać i o książkach rozmawiać. A gaduła ze mnie niezła.

2. Jakiej książki, o której słyszałaś/eś nigdy nie przeczytasz i dlaczego? 
Hmm... trudne pytanie, bo staram się w stosunku do książek nie używać słowa "nigdy". Chciałabym napisać, że "50 twarzy Greya", ale nie wiem czy mi coś kiedyś nie odstrzeli i nie będę chciała z ciekawości sama się przekonać jakie to głupie xd O! Wiem! Raczej nigdy nie przeczytam "M jak miłość". No i żadnych tworów zmierzchopodobnych. Oraz powieści Katarzyny Michalak.

3. Okładka, której książki najbardziej Ci się podoba i co jest w niej takiego wyjątkowego?
"Wrota czasu" z serii "Ulysses Moore". Cała seria ma genialne okładki, ale pierwsza część przebija wszystko. Mam tu na myśli wewnętrzną, sztywną okładkę, nie nałożoną na nią obwolutę. Okładka stylizowana jest na stary notes. Efekt? Aż zrobiłam zdjęcie swojemu egzemplarzowi, sami zobaczcie:


4. O którym bohaterze w trakcie czytania zmieniłaś/eś zdanie na lepsze lub gorsze i dlaczego?
Takich postaci jest sporo, ale postaram się streścić i wybiorę jedną. Jasiek Malinowski z "Zawrocia". Wydawał się być sympatycznym, inteligentnym wrażliwym mężczyzną, a okazał się, co tu dużo mówić, idiotą. I to z zerowym poczuciem taktu czy odpowiedzialności. A ja mu kibicowałam.

5. Ekranizacja jakiej książki najbardziej Ci się spodobała i dlaczego? 
Muszę wybierać jedną? E tam, nie muszę, prawda? Na pewno "Zaklinacz koni" za pięknie opowiedzianą historię, klimat i grę aktorską, zwłaszcza za Roberta Redforda w roli Toma Bookera. "Diabeł ubiera się u Prady" - tutaj zasługa świetnej Meryl Streep jako Mirandy Priestly. A przede wszystkim "Władca pierścieni" - po prostu za całokształt. Za epickość, postacie, efekty specjalne, scenografię, muzykę i idealne oddanie tolkienowskiego Śródziemia.

6.Którą książkę wydaną przed 2000 r. najbardziej chciałabyś/chciałbyś ocalić od zapomnienia i czemu akurat tą?
Całą serię "Arsene Lupin", bo wiem, że zapomnienie jej grozi, a z pewnością sobie na nie nie zasłużyła. To błyskotliwe, pełne humoru kryminały z charyzmatycznym głównym bohaterem.

7. Gdybyś mogła/mógł zmienić zakończenie którejś z książek, jaka by to była i dlaczego? Oraz jak byś zmieniła/ł?
Myślę, że... nie wiem. Nie, naprawdę. Mam ten problem, że w książkach giną często moje ulubione postacie i chciałabym móc je ocalić, a z drugiej strony, to już byłaby inna książka. Chociaż w "Zaklinaczu koni" bym się skusiła, na przykład na zakończenie filmowe. A tak z czystym sumieniem co bym zmieniła? "Przed świtem". Chętnie bym poczytała, jak te wampiry się trochę wzajemnie tłuką (w końcu są wampirami) i może Edward by... nieważne, chyba jestem złym człowiekiem...

8. Na premierę jakiej książki, która prawdopodobnie ukaże się w tym roku, czekasz?
Szczerze? Nie ogarniam zapowiedzi, a akurat nie jestem w trakcie żadnej ciekawej niedokończonej serii. Ale łudzę się, że wydadzą w Polsce te pięć części "Heartlandu", które są takie trochę dodatkowe.

9. Którą książkę możesz przeczytać nawet 10 razy i nie znudzisz się? Dlaczego?
"Małą księżniczkę", "Małego lorda" i "Przygody Tomka Sawyera" czytałam więcej niż 10 i jeszcze mi się nie znudziły. Są to cienkie książki, więc ich czytanie nie trwa długo i mimo, że są przeznaczone raczej dla dzieci, za każdym razem odkrywam w nich coś nowego i lubię do nich wracać. Są zabawne, ciepłe, niekiedy wzruszające. I takie... po prostu kochane <3

10. Która powieść jest Twoim zdaniem najbardziej oryginalna i czym jest to spowodowane? 
Jakie trudne pytanie znowu ;_; Myślę, że bardzo oryginalne są "Zew krwi" i "Biały Kieł", bo niewiele jest książek o zwierzętach, w których autor nie próbuje im nadać ludzkich cech, a zagłębia się w psychikę zwierzęcia. A tak poza tym oczywiście wszystko Tolkiena.


Pytania od Kacpra:

1. Wolisz książki czy filmy?
Książki. Zdecydowanie. Choć lubię oglądać filmy, to nigdy nie daje mi to tyle przyjemności co czytanie.

2. Dlaczego postanowiłeś/aś założyć bloga?
Ponieważ nominację dostałam na Dominique Weasley zakładam, że o tamtego bloga chodziło. Historia tworzyła się w mojej głowie od bardzo dawna (dlatego jest niedopracowana i dzisiaj brakuje mi czasem chęci na jej kontynuację), w pewnym momencie postanowiłam zacząć ją spisywać, a w ferie w efekcie braku czegoś pożytecznego do roboty - publikować. 

3. Kto jest dla ciebie ważniejszy, rodzina czy przyjaciele? 
Myślę, że na to pytanie nie mogę wskazać odpowiedzi. Więzi rodzinne i przyjaźń polegają na czymś zupełnie innym, a w życiu potrzebujemy i jednego, i drugiego.

4. Ile godzin dziennie spędzasz na komputerze?
Różnie to bywa, zależy od szkoły itp. W tygodniu - godzinkę, półtorej. W weekend nawet dwie, trzy. Zwłaszcza, jeśli seriale się liczą :D A poza tym to internet w telefonie sprawia, że nie zawsze muszę komputer włączać ;)

5. Czym jest dla ciebie Blogowanie?
Hobby. To poznawanie ciekawych ludzi, wymiana poglądami, szansa na rozwijanie się. Ma wiele zalet, ale jest też pożeraczem czasu wolnego.

6. Czy spanie to marnowanie czasu? 
Pytanie mnie rozłożyło na łopatki xD Tak. Nie no, wiem, sen się przydaje, ale pomyślcie ile można rzeczy zrobić w tym czasie? ;_; A na obozach to sen jest już zupełnie dziwnym zjawiskiem :D

7. Jak spędzasz sobotnie wieczory?
Czasem wychodzę gdzieś ze znajomymi, ale często siedzę w domu z książką w ręku albo oglądając seriale czy filmy na laptopie. Chociaż nie wiem jak to będzie dalej bez Kinomaniaka...

8. Co myślisz o czytelnikach swojego bloga
Znów: pytanie prawdopodobnie dotyczy bloga z opowiadaniem, więc myślę, że przede wszystkim mają masę cierpliwości do moich notek pojawiających się rzadziej niż mądre decyzje polskich polityków. A tak poza tym to ich uwielbiam i są cudowni <3 A jeśli chodzi o czytelników tego bloga to także są cudowni. To inteligentni ludzie, których opinie uwielbiam poznawać ;)

9. Uważasz że masz poukładane życie?
Ojej. Ale że w jakim sensie? Mam 17 lat, trudno tu mówić o poukładanym życiu. Życie się dopiero zaczyna :D

10. Słowo które bardzo często używasz?
Nie śmiejcie się ze mnie, ale... FIKUŚNY. Lubię to słowo.

11. Co myślisz o hejterach?
Są żałośni i tchórzliwi. Nie mówię, o osobach, które cośkolwiek krytykują, bo, hej, mają do tego pełne prawo, ale o takich, których argumenty są inwalidami, a nickiem "anonim".

Nominuję:
Wiem, wiem, to  nie 11 blogów, ale sporo nominowałam poprzednim razem, a po co się powtarzać?

No ale nie będę taka i wymyślę nowe pytania. W końcu ;d

Moje pytania:
  1. Lubisz czytać odkąd pamiętasz czy dawniej za tym nie przepadałeś/aś? Pamiętasz od jakiej pozycji zaczęła się Twoja przygoda z książkami?
  2. Co myślisz o ekranizacjach książek? Które Ci się bardzo podobały, a które nie?
  3. Kiedy (o jakiej porze dnia itp.) i gdzie najlepiej Ci się czyta?
  4. Co sądzisz o kanonie lektur szkolnych? Co byś w nim zmienił/zmieniła?
  5. Lubisz oglądać seriale? Jeśli tak, to jakie?
  6. Blogowanie blogowaniem, ale... masz jakieś inne hobby?
  7. Jakie miejsce znane Ci z literatury chciałbyś/chciałabyś odwiedzić?
  8. Zdarza Ci się zaniedbywać obowiązki szkolne przez książki?
  9. Często korzystasz z biblioteki czy raczej kupujesz książki?
  10. Co myślisz o eboookach i audiobookasz?
  11. Jaka jest największa zaleta, a jaka wada prowadzenia bloga?
Pozdrawiam ;)

czwartek, 2 stycznia 2014

Żegnaj 2013!

Witajcie w Nowym Roku! Oby był lepszy niż poprzedni! :)

To podsumowanie miało być 1 stycznia, ale jakoś... nie wyszło. Jestem leniwym człowiekiem.
Wiem! Zrobię postanowienie noworoczne, żeby nie być leniwa!

W 2013 roku opublikowałam 43 recenzje, 9 notek Top 10 (które, swoją drogą, strasznie ostatnio zaniedbałam), 5 notek z cyklu Na szklanym ekranie, 3 notki nowego cyklu Abecadło i podsumowania każdego miesiąca oprócz grudnia.  Wzięłam udział w kilku konkursach, w dwóch zabawach blogowych: Liebster Award oraz Versatile Blog. Nawiązałam pierwszą współpracę  - z wydawnictwem Media Rodzina. 

W grudniu najwyższą ocenę (6) otrzymała książka "Harry Potter i Insygnia Śmierci" J.K Rowling. 

Książką listopada w Waszej ankiecie została "Elena. Wygrać z losem" autorstwa Nele Neuhaus.

Ankieta z grudnia pojawi się w przeciągu kilku dni ;)

A teraz...

Najlepsze przeczytane w 2013


P.S. "Delirium" liczy się jako cała seria ;)

W nowym roku zamierzam wziąć udział w wyzwaniu Ocalić od zapomnienia i podjąć wyzwanie 30-day Book Challenge.

Planuję też odkurzyć nieco Top10 i przemóc się wreszcie, obejrzeć drugi raz "Wiedźmina" i zrecenzować w cyklu Na szklanym erkanieChociaż, jeśli chodzi o recenzje filmów, to na pierwszy rzut pójdzie zapewne "Hobbit", na którego się za godzinę wybieram. A pierwszą recenzją książkową będzie "Cień wiatru"           C. R. Zafóna

Jeśli chodzi o kwestie blogowe - myślę, że to był dobry rok. W dużej mierze dzięki Wam, moim czytelnikom. Blogosfera jest świetna dzięki takim jak Wy ludziom, którzy swoimi opiniami znacząco ją wzbogacają. Dziękuję Wam za to, że przez ten rok byliście ze mną i mam nadzieję, że będziecie nadal.





wtorek, 24 grudnia 2013

Święta

Witajcie Świątecznie! Dzisiaj dla Was z okazji Świąt Bożego Narodzenia - znalezione w sieci. Oto ilustracje świąteczne z bohaterami książek, filmów i seriali :)

Coś dla fanów  Supernatural, a zwłaszcza Crowley'a bądź Bobby'ego :D

Morzan chyba nie podziela świątecznego entuzjazmu Broma ;)

Parafraza Gandalfa^^

A co? Myśleliście, że Śmierciożercy nie obchodzą Świąt? Cyzia na pewno^^ O, zobaczcie - namówiła Lucjusza i Bellatrix do współpracy xD

No przecież i Kod Lyoko musiało tu wylądować!

Kompania Thorina w bożonarodzeniowym nastroju ;>

Pippin pomylił drzewo Gondoru z choinką ;o

Disneyowskie Święta zawsze naj :)

Jack Sparrow i jego wymarzony prezent ;d


Simby chyba przedstawiać nie trzeba, prawda?

Skaza chyba nie lubi świąt ;<

I znów Supernatural. Myślicie, że to Bobby ogląda zdjęcie Dena, Castiela i Sama?

Supernatural again. Biedny Castiel nie ogarnia Świąt xD

Elena i spółka. Trzeba przyznać, że autor obrazka doskonale oddał zbolałą minę Stefana xd

A tutaj jedne z moich ulubionych postaci - Ginny i Luna. Prawda, że obrazek uroczy?

A na zakończenie dzieło mojego autorstwa:




sobota, 31 sierpnia 2013

[46] Achaja - Tom 2 + Urodziny^^

Tytuł: Achaja - Tom 2

Seria: Achaja #2

Autor: Andrzej Ziemiański

Wydawnictwo: Fabryka słów


Pewnie niektórzy z Was jeszcze pamiętają, że po lekturze pierwszej części „Achai” miałam mieszane odczucia. Było w tej książce sporo fragmentów naprawdę udanych, ale i całkiem sporo idiotycznych. Jak wypada kontynuacja?

Podobnie. Naprawdę podobnie, dlatego to nie będzie długa recenzja, bo nie chce mi się za bardzo powtarzać.

Na początek kilka słów o fabule. Księżniczka Achaja (a może była księżniczka) po wszystkich traumatycznych przeżyciach znajduje w końcu spokój i może wieść zwyczajne, wiejskie, beztroskie życie. Jednak okazuje się, że ta sielanka nie może trwać długo. Wszak dziewczyna znajduje się teraz w państwie Arkach, a tam każda niewiasta musi przejść służę wojskową. Jest to jednak armia inna niż ta w królestwie Troy i główna bohaterka czuje się w niej wcale nie najgorzej. Pnie się po szczeblach wojskowej kariery i, jak się pewnie domyślacie, niejeden raz znajdzie się w tarapatach.

Trochę mniej chaotycznie wypadają tu bohaterowie. Autor jakby się wreszcie zdecydował kto kim ma być i nie musimy już czytać po raz niewiadomo który, jak to w Achai coś się przełamało. To na plus. Sirius i Zaan znowu ubarwiają powieść i dostarczają nam rozrywki. Szczerze mówiąc, ich wątek zaczął mnie interesować najbardziej. Natomiast dalej nie wiem, po co w tej serii istnieje ktoś taki jak czarodziej Meredith.

No i jest jeszcze Biafra. Szef wywiadu Arkach. Jedyny facet w wojsku kobiet. Tajemniczo powiązany z królową, niesamowicie inteligentny i całkowicie pozbawiony kręgosłupa moralnego Biafra. Jedna z najciekawszych postaci w tej powieści, choć myślę, że wypadałby bardziej przekonująco, gdyby nie upijał się do nieprzytomności.

Stylistycznie jest tak jak było, czyli przesadnie wulgarnie. Nie sądzę, że to się zmieni w trzecim tomie.
Przesadny erotyzm raczej też będzie stałym elementem serii. Niestety.

Mimo wad, „Achaję” wciąż czyta się ciekawie. I choć niektóre momenty wydają mi się co najmniej… dziwne (czyt. zdecydowanie dziwni mieszkańcy Wielkiego Lasu), to chyba sięgnę po dalsze części przygód wojowniczej księżniczki.


Cytat:
"To, czego tak bardzo sie boicie, tkwi w was samych."

Ocena: 5/10


W ten oto sposób napisałam chyba najkrótszą recenzję, jaka do tej pory pojawiła się na tym blogu. A t dlatego, że mam Wam coś jeszcze do oznajmienia.

Otóż dokładnie tydzień temu minął rok, odkąd założyłam tego bloga i opublikowałam pierwszą recenzję („Igrzyska śmierci”). Jeju, jak szybko ten czas leci…

Przez ten rok sporo się u mnie zmieniło. Przede wszystkim inaczej teraz czytam książki. Zwracam większą uwagę na detale. Inaczej też piszę. Znaczy, mam nadzieję, że idzie mi to coraz lepiej. No i chyba czytam więcej. Przeglądając Wasze recenzje dowiaduję się o książkach, o których inaczej pewnie bym nie usłyszała. A moje horyzonty się poszerzają ;)

Muszę Wam powiedzieć, ze jestem z siebie nawet dumna, bo notki dodaję w miarę regularnie (w przeciwieństwie do bloga z opowiadaniem). Chyba mogę powiedzieć, że prowadzenie tego bloga stało się dla mnie swego rodzaju treningiem obowiązkowości. Jest sobota? Musi być i recenzja. No, dobra, w wakacje się rozregulowałam, ale od września znów będę bardziej konsekwentna.

Spędzam na tym blogu sporo czasu i wiem, że jest to czas spędzony pożytecznie. Udało mi się wygrać kilka konkursów, dowiedziałam się mnóstwa rzeczy o książkach, filmach itd.

To wszystko nie istniałoby bez Was, którzy te recenzje czytacie i komentujecie. Dziękuję Wam, za to, że jesteście. Za to, że wyrażacie własne zdanie, nieważne, czy podobne do mojego czy też zupełnie odmienne. Cenię sobie wszystkie Wasze opinie. Dziękuję.

Mam nadzieję, że spędzimy razem jeszcze trochę czasu.


A na zakończenie, żeby osłodzić Wam końcówkę wakacji, mam dla Was torty ;) Tak, utrzymując się w urodzinowym klimacie, poszperałam odrobinę w Internecie i znalazłam torty nawiązujące do znanych książek, filmów czy bajek. Enjoy!

Słodki domek hobbita^^

Lukrowa Saphira

Ej, no, takiego pięknego kosogłosa to aż szkoda zjadać ;)

No chyba nie sądziliście, że zabraknie "Harry'ego"? 

Grrroźnie xd

Tort godny Jacka Sparrowa. Myślicie, że jest rumowy? ;d

O tak! Tort nawiązujący do najlepszego serialu ever - "Supernatural" <3

Tak średnio happy ta scena, jak na happy birthday, ale film uwielbiam...

No "Wiedźmin" to się tu musiał znaleźć ; )
Moja ulubiona kreskówka z dzieciństwa - "Kod Lyoko'

Ejj! Nie dość, że mój ukochany film animowany, to jeszcze cyferka się zgadza *_*
P.S. Zrobiłam się strasznie głodna ;d


Popularne posty

The Hunger Games 32x32 Logo