Harry Potter Broom -->

sobota, 23 marca 2013

[28] Kod Lyoko. Podziemny zamek.

Tytuł: Podziemny zamek


Seria: Kod Lyoko #1

Autor: Jeremy Belpois

Wydawnictwo: Olejsiuk



W dzieciństwie miałam prawdziwą obsesję na punkcie „Kod Lyoko”. Naprawdę. Mogłabym non-stop oglądać tę kreskówkę i nigdy mi się nie  nudziła. Uwielbiałam ten świat i postacie. I nawet kiczowatą (co teraz widzę wyraźnie) piosenkę z czołówki.

Gdy więc jakieś dwa lata temu zauważyłam w księgarni książkę „Kod Lyoko. Podziemny zamek” na podstawie bajki, bez namysłu ją kupiłam, z samego sentymentu dla tego serialu. Sama nie wiem czego się spodziewałam, ale raczej czegoś innego niż to, co przeczytałam.

Już od początku nie wiedziałam o co chodzi w tej książce. Niby na podstawie kreskówki o paczce przyjaciół, ratujących świat poprzez Lyoko – wirtualną rzeczywistość – przed słym wirusem Xaną, ale akcja przenosi nas do Japonii i czytamy o awarii jakiegoś kabla  (przynajmniej w pierwszym rozdziale). Jak się pewnie domyślacie, stoi za tym Xana. I tak co kilka rozdziałów przeskakujemy z akcją do dziwnych miejsc i postaci, które Xana powoli… nie wiem, infekuje?

Mniejsza. Wróćmy do głównego wątku, który został napisany tak, że naprawdę ciężko się w nim połapać. Piątka przyjaciół – Jeremy, Ulrich, Odd, Yumi i Aelita – postanawia spędzić ostatni dzień ferii (oczywiście bez wiedzy rodziców) w opuszczonym domu zwanym Pustelnią. Dom ten należał dawniej do Aelity, ale ona o tym nie pamięta, bo straciła pamięć na skutek… zapewne Xany, ale autor postanowił tego konkretnie nie wyjaśniać. Przyjaciele opowiadają więc Aelicie o Lyoko – wirtualnym świecie, do którego przedostawali się za pomocą specjalnych skanerów połączonych z Superkomputerem w starej opuszczonej fabryce. Świecie, w którym Aelita żyła kiedyś i z którego dość trudno było ją wydostać.

Biedny czytelnik jest przerzucany w czasie co kilka stron. Na początku każdego rozdziału podany jest czas i miejsce akcji. Z czasem jest o tyle ciekawie, że przy kilku rozdziałach widnieje data 9 stycznia, przy kilku trochę wcześniej, a przy innych jeszcze wcześniej. Bardzo trudno się połapać o co w tym wszystkim chodzi. Dodatkowo mamy jeszcze odkrywanie tajemnicy Franza Hoppera (ojca Aelity) i jego domu, ciekawą dyskusję z policją i przemieszczanie się Xany, podczas gdy główni bohaterowie myślą, że Xanę zabili wraz z wyłączeniem Superkomputera.

Akcja jest więc niedopracowana, fabuła dziwna. Wątki, które są żywcem wyjęte z serialu dają radę, ale reszta jest Bóg wie skąd. Dialogi nieco sztuczne, język tak prosty, że aż prymitywny. Opisy ubogie. Szkoda, bo potencjał był i to spory. Według mnie autor mógł się skupić na jednym: początku przygody bohaterów z Lyoko, przeprowadzić ich przez to razem z czytelnikiem, a nie skakać w czasie i mieszać. Te fragmenty były naprawdę fajne. Nie mam pojęcia czemu upchnięto tu tyle niepotrzebnych wątków.

Skupmy się na plusach powieści. Pierwszym z nich są bohaterowie. Wraz z nimi powróciło moje dzieciństwo. Książka oddaje ich charaktery. Odd jest zabawny i ciągle głodny, Aelita słodka i nieporadna, Jeremy to nieśmiały informatyczny geniusz, podkochujący się w Aelicie, Yumi małomówna, rozsądna i wrażliwa, a jednocześnie silna, Ulrich spokojny, choć czasem robi coś mega głupiego. Każdy inny, a jednak nierozłączni.

Kolejna mocna strona „Podziemnego zamku” to szata graficzna. Jak to w wydawnictwie Olejsiuk książka ma kolorową obwolutę, jednak to pod nią kryje się prawdziwa okładka (wybaczcie, nie znalazłam zdjęcia). Prosta i schludna, bardzo mi się podoba. Pierwsza strona stylizowana jest na notes. Dodatkowo w środku zamieszczono kilka kolorowych stron z obrazkami, ilustrującymi niby paczkę dla Aelity i rzeczy związane z akcją powieści. Ciekawy i trafiony pomysł.

Moim zdaniem „Podziemny zamek” to powieść raczej dla młodszych czytelników. Polecam ją jednak tylko tym, którzy oglądali kiedyś kreskówkę, inni mogą nie zrozumieć fabuły bądź porządnie się podczas lektury wynudzić.


Cytat:
"Tak to jest: wszyscy widzą, że pada, ale nikt nie potrafi wskazać odpowiedzialnego za to motyla"

Ocena: 4/10

9 komentarzy:

  1. Kurcze, uwielbiałam tę kreskówkę . <3 oglądałam ją w sumie all day. ;p ale mimo, że na prawdę ją lubilam, nie sięgnę po książkę, moim zdaniem to nie to samo. :c


    Nominowałam Twojego bloga do Liebster Awards. :) szczegóły znajdziesz tutaj: http://books-pal.blogspot.com/2013/03/liebster-award.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie oglądałam i nie czytałam :D Ale takie rozczarowania są przykre.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam ani o serialu ani o książce. Podoba mi się za to okładka, przyciąga spojrzenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wewnętrzna okładka jest jeszcze lepsza ^^

      Usuń
  4. Ojjj niee... tematyka, teść zdecydowanie nie dla mnie.
    Zresztą ocena mówi sama za siebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Miałam ją czytać, ale nie czasu mi zabrakło. Poniekąd to dobrze, bo serialu nie oglądałam, a te skoki w czasie też zapewne by mi nie pomogły.. Raczej odpuszczę ją sobie na zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  6. Lubie serial i lubie ksiazke. To jest SUPER!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serial uwielbiałam, gdy byłam młodsza, był moją ulubioną kreskówką ;)

      Usuń

Popularne posty

The Hunger Games 32x32 Logo